Matka Teresa z Kalkuty – wywiad

CZYSTOŚĆ SERCA
Matka Teresa przed 40 laty otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla
za 45 lat troski o ubogich i umierających w Indiach. Z okazji tej rocznicy, pragniemy przedstawić czytelnikom wywiad, przeprowadzony przez dr Leo-M. Massburga 6 czerwca 1987 r. dla „Medjugorje. Gebetsaktion…”
Podczas wizyty Matki Teresy w Wiedniu mieliśmy możliwość spotkania się z nią. Wciąż pamiętamy jej wyjątkową osobę oraz promieniowanie Miłością Boga. Dzieliła się swoim życiem poświęconym całkowicie najuboższym tego świata. Była zainteresowana wydarzeniami w Medziugorju. W prywatnej rozmowie wyraziła również pragnienie udania się do tego miejsca pielgrzymek.

– Jakie znaczenie ma osoba Matki Bożej w osobistym życiu Matki? Jak doświadczyła Matka Jej prowadzenia?
– Jest moją Matką, jest Matką Jezusa. Jako Matka należy do Niego, a więc także do mnie. Jest Ona źródłem radości, szczególnie w naszym Zgromadzeniu Zakonnym. Często jest dla nas odpowiedzią i pomocą, ochroną i przewodniczką.

– Cały świat zna zaangażowanie Matki w pomoc i wspieranie najuboższych. Mniej znana jest strona kontemplacyjna Waszego Zgromadzenia. mogłaby Matka coś więcej o tym powiedzieć?
– Trudno opowiadać i zrozumieć kontemplację, lecz cały świat zna jej owoce w postaci naszych czynów – one płyną właśnie z takiej modlitwy. Owocem naszej więzi i żywej relacji z Jezusem i Maryją jest nasza praca, wychodzenie z miłością Boga do naszych bliźnich spotykanych w codzienności. Chciałabym podkreślić, że nie byłybyśmy w stanie podejmować się takiej pracy, gdyby nie silniejsza moc, której Bóg udziela nam ze swojego Serca na modlitwie. Dlatego nasze życie jest ściśle powiązane z Eucharystią, z Chlebem życia. Jezus Eucharystyczny oraz Jezus obecny w ubogich pomaga nam stawać się kontemplatywnymi w świecie, jesteśmy blisko Niego 24 godziny na dobę.

– Można odnieść wrażenie, że nigdy nie mówiło się tak wiele o pokoju jak w obecnych czasach, a tęsknota za pokojem rośnie w ludzkich sercach z dnia na dzień. Również w Medziugorju przesłanie o pokoju stanowi istotę objawień. Co Matka myśli na ten temat – co jako chrześcijanie możemy robić, aby przynosić pokój ma ten świat?
– Świat tęskni za pokojem i woła o pokój, bardzo go potrzebuje, ponieważ jeszcze nigdy nie było takiego cierpienia, zła, niszczenia życia. Często odwołuję się do przykładu matki, która zabija własne dziecko – jeśli matka jest w stanie to uczynić, to kto może jeszcze kogokolwiek powstrzymać przed czynieniem zła? Gdzie są granice? Sam Bóg mówi w Piśmie Świętym: „Nawet jeśli matka zapomniałaby o swoim dziecku…» (por. Iz 49,15). A przecież we współczesnych czasach wiele matek dopuszcza się aborcji, zapominając o swoim powołaniu do bycia matką, czyli tą, która chroni życie. A jeśli ona zapomina to jakże łatwo jest każdemu innemu zapominać, że każdy człowiek jest stworzony przez Boga jako niepowtarzalna istota ludzka, wartościowa i pełna godności, stanowiąca mieszkanie samego Boga. Jak matka zabijająca własne dziecko może przypomnieć sobie o obecności Żywego Boga? Jeśli niszczy własne dziecko, niszczy także obraz Boga, Jego obecność. Dlatego świat i Kościół potrzebuje świętości jak nigdy wcześniej w historii ludzkości. Jestem przekonana, że ludzie potrzebują powrotu do świętości, do wybierania życia według świętości.
Czym jest świętość? Modlitwą, poświęceniem oraz jednoczeniem się z Jezusem. Z tego źródła płyną czyny miłości, a więc czyny pokoju. Świętość nie jest czymś zarezerwowanym dla kapłanów i zakonników, jest zaproszeniem dla każdego człowieka. Każdy z nas jest powołany do wzrastania, rozwoju, wybierania życia i świętości, do kochania i bycia kochanym. To jest świętość. Jest ona darem Boga darmo nam danym, nie możemy jej żądać ani spreparować własnym siłami. Możemy natomiast przyjąć dar Boga i z tą łaską współpracować. Jezus jasno mówi nam, że świętość jest naszym powołaniem, absolutnie nie jest przywilejem jakiejś wąskiej grupy ludzi. Świętość jest wpisana w godność człowieka powołanego do życia w jedności z Bogiem.
Oczywiście nie możemy powiedzieć o sobie, że jesteśmy święci i spocząć na laurach. Jezus wyraźnie zachęca nas: pozwól innym zobaczyć twoje dobre czyny, aby chwalili Ojca w niebie. Świętość jest przepięknym dziełem Ducha Świętego w nas, za który możemy uwielbiać Boga.

– Czy dostrzega Matka znaczące znaki nadziei w dzisiejszym świecie, a jeśli tak, to jakie?
– Jest wiele znaków nadziei, lecz jeden chciałabym szczególnie podkreślić – jest nim głód i tęsknota młodych ludzi za żywą relacją z Bogiem.

– Co chciałaby Matka przekazać młodym ludziom? Jak mogą współpracować z łaską, aby wzrastać w świętości? Co jest ważne?
– Czystość. Ważne jest, aby pozostać czystym, wstrze­mięźliwym i dziewi­czym. To najpiękniejszy dar, jaki mogą sobie dać młodzi małżonkowie po ślubie. Oddanie się sobie nawzajem jest najmocniejszym sposobem okazania sobie miłości: podarowanie miłości i przyjęcia jej od drugiej osoby: czyste serce i czyste ciało. Jeśli dają sobie nawzajem dar czystości, wówczas naprawdę mogą być ze sobą w silnej więzi, stają się jednym ciałem i jedną duszą, napełnieni miłością w Sercu Jezusa przez Maryję. A jeśli Bóg powołuje kogoś do oddania swojego życia w życiu konsekrowanym, czystość jest najpiękniejszym darem dla Pana.
Bardzo potrzebujemy modlitwy, aby mieć czyste serca i być zdolnymi do życia w czystości. Nieodzowna jest nam na tej drodze pomoc Matki Bożej, jej opieka i wspierająca obecność. Potrzebujemy również serca otwartego na ten dar i wzrastającego w wolności. Cudownie jest widzieć młode osoby, które przychodzą do naszego Zgromadzenia z wielkodusznym pragnieniem wejścia w życie ubogie, wypełnione modlitwą, adoracją i ofiarą, tak by móc poświęcić swoje życie służbie ubogim. Jest to wspaniała postawa hojności serca!

– Słyszała Matka o Medziugorju, o dzieciach otrzymujących regularnie objawienia Matki Bożej. Istotą orędzi Maryi jest modlitwa, pokuta, nawrócenie i post jako środki do pokoju.
– To jest dokładnie to, czego wymaga dzi­siejszy świat. Jeśli się nie mo­dlimy, nie umiemy pościć. Po co jest post? Aby uzyskać czystość serca. Czyste serce to serce nawrócone. Aby iść drogą nawrócenia, potrzebujemy głębokiej pokory, czyli zdolności do stawania w prawdzie i uczenia się.
Jeśli bierzemy przykład pokory z Maryi, wówczas stajemy się coraz bardziej podobni do Jezusa, czyli coraz bardziej święci. Dlatego też Matka Boża zachęca nas do modlitwy i postu. Modlitwa i post oczyszczają nasze serce, a czyste serce umożliwia nam widzenie Boga. Gdy dostrzegamy Boga w naszych bliźnich, wtedy doświadczamy pokoju, miłości, jedności i radości. Uważam, że dlatego właśnie Matka Boża zaprasza nas do takiej drogi. Matka Boża tak bardzo spodobała się Bogu, była tak blisko Niego, otwarta na przyjęcie pełni łaski, bo miała czyste serce, którym ją Pan Bóg obdarował. W dniu swojego Zmartwychwstania Jezus przekazał nam niezwykły dar – sakrament pokuty i pojednania. Do konfesjonału idziemy jako grzesznicy pełni swoich grzechów, ale gdy wychodzimy z konfesjonału jesteśmy grzesznikami bez grzechów, a więc czystego serca. Jest to wielkość i radość tego daru, który otrzymaliśmy w dniu Zmartwychwstania, w dniu szczęścia.

– Podczas pobytu w Wiedniu mówiła Matka o modlitwie. Czy mogłaby Matka przybliżyć nam znaczenie Adoracji?
– Jezus stał się dla nas chlebem życia, aby nam nieustannie udzielać życia z Siebie. Adoracja jest Jego żywą obecnością. Bardzo ważne jest to, byśmy zadbali o czas osobistego spotkania z Jezusem, przebywania z Nim sam na sam jak uczniowie, którzy byli z Nim za dni Jego pielgrzymowania na ziemi. Dzięki Adoracji możemy widzieć Jezusa w Ciele, w chlebie życia. Istotą jest osobiste spotkanie z Jezusem, rozmowa, słuchanie, mówienie, uczenie się kochania Go i pozwalania, by nas kochał.
Potrzebujemy czystego serca, aby móc słyszeć głos Boga w ciszy Adoracji. Jest to także początek modlitwy – przysłuchiwanie się. Jeśli nauczysz się rozpoznawać Jego głos w swoim sercu, zaczyna się autentyczna modlitwa, to znaczy, pragniesz Mu odpowiadać, a twoje słowa do Boga płyną z głębi serca. I znowu słuchasz, a później Bóg słucha. To mówienie i słuchanie tworzy modlitwę. Adoracja jest szczególną ku temu okazją, ponieważ wyjątkowa jest bliskość samego Boga.

– Matko, na co powinniśmy być podczas modlitwy szczególnie uważni?
– Pozwólcie Jezusowi modlić się w was! Tak, dokładnie to: On musi się w nas modlić, ponieważ ON wie, czego najbardziej potrzebujemy.
I powtórzę: aby wsłuchać się w głos Boga, potrzebujemy zatroszczyć się o czystość serca.
Czyste serce znaczy wypełnione ciszą i wewnętrzną wolnością. Dlatego potrzebujemy ubóstwa – ono prowadzi nas do wolności. Dlatego też potrzebujemy tej niepodzielnej miłości, całkowitego oddania serca – to jest wolność. Dlatego potrzebujemy posłuszeństwa Bogu, ojcu świętemu i nauce Kościoła. W ten sposób, z czystym sercem, możemy iść blisko Jezusa. Wówczas On może w nas żyć, w nas się modlić i cierpieć, w taki sposób On zawsze chce być przy nas. Od nas zależy, czy weźmiemy udział całym naszym życiem w Jego pasji poprzez krzyż codzienności, znoszenie z Nim trosk i przykrości – musimy Mu jedynie pozwolić żyć w nas. To jest modlitwa i zjednoczenie z Jezusem. Zapewne inni ludzie znaleźliby lepsze słowa, by opisać modlitwę…

– Dlaczego zdecydowała się Matka zostać misjonarką?
– Och! Przecież sam Jezus powiedział: „Idź!” Misjonarka jest osobą, która została posłana, aby głosić obecność Boga! Jezus posłał apostołów, oni byli pierwszymi misjonarzami. Dla nas ma to podwójne znaczenie: jesteśmy nie tylko misjonarkami, ale misjonarkami miłości – tak jak Matka Boża. Ona także była posłana. Przyszła do domu Elżbiety, a Jej czyny były dziełami miłości i miłosierdzia. Ona była pierwszą misjonarką miłości, przekładając miłość na czyn.
Mam nadzieję, że wkrótce uzyskamy skuteczny lek przeciw AIDS. Przekaż pielgrzymom w Medziugorju, żeby się modlili o tę łaskę. Jestem przekonana, że ten lek byłby najpiękniejszym prezentem dla naszych chorych. Przykładowo lek przeciw trądowi pomógł już tysiącom ludzi odzyskać zdrowie. Bóg dał nam taki dar i możliwość (Lek na trąd Bóg pomógł odkryć s. Eugenii Ravasio, misjonarce, która znana jest z tego, że zapisała Jego orędzie „Bóg Ojciec mówi do swoich dzieci” – przyp. red.). Podobnie niech się stanie z lekiem na AIDS.
Uśmiechając się Matka Teresa dodaje:
– Prosiłam Matkę Bożą, żeby przekazała Jezusowi, że nie mamy tego leku. Nie potrzebujemy wina jak w Kanie, ale tego leku koniecznie i pilnie.

– Czy nie jest tak, że Bóg sam uczynił się zależnym od naszej modlitwy?
– Tak i to bardzo mocno! On nie czyni nic bez naszego pozwolenia, szanuje naszą wolność. On uzależnia swoje działania od naszej modlitwy. Do niczego nie chce nas zmuszać. Ale pragnie naszej bliskości, słowa, prośby, relacji z nami. W Biblii jasno powiedział: Mój Ojciec was kocha, ponieważ wy Mnie umiłowaliście. Wszystko jest ze sobą bardzo mocno powiązane. Ojciec da wam wszystko, o cokolwiek poprosicie w Imię Moje. Delikatność miłości Jezusa do Ojca jest bardzo żywa i jasna.

Przekład z niem.: s. Alicja B.
Artykuł opublikowany w piśmie “Vox Domini” 2/2018, str. 4-6